Nie udał się lubinianom pierwszy występ w tym sezonie. Po bardzo dramatycznym spotkaniu, obfitującym w dziesiątki arcyciekawych sytuacji, Zagłębie Lubin uległo na wyjeździe białostockiej Jagielloni 1:2.
Gospodarzom do osiągnięcia zwycięstwa potrzeba było aż 105 minut. Zdecydowała tzw. "srebrna bramka" zdobyta w 13 minucie dogrywki. Jej autorem był Wojciech Kobeszko.
Wcześniej spotkanie przebiegało po myśli naszego zespołu. Już w 17 minucie prowadzenie dla Zagłębia zdobył Wojciech Olszowiak. Nasz napastnik strzelił głową po świetnym dośrodkowaniu Ireneusza Kowalskiego. Do przerwy zdecydowana przewaga była po stronie lubinian. Później spotkanie się wyrównało i okazje na bramki zaczęli mieć gospodarze. W 58 minucie Tomasz Reginis podał do Mariusza Dzienisa i ten wyrównał stan rywalizacji na 1:1. Ostatnie minuty przed dogrywką znowu należały do Zagłębia i tylko dobrej dyspozycji swojego bramkarza Jagiellonia może zawdzięczać utrzymanie korzystnego rezultatu.
Dogrywka rozpoczęłą się od drugiej żółtej kartki dla Rafała Hübschera, co oznaczało grę Zagłębia w "dziesiątkę". Ponadto faul naszego zawodnika oznaczał rzut karny dla Jagiellonii - na szczęście nie wykorzystany przez Żuberka. Nie mniej jednak białostocczanie wykorzystali bardzo szybko wykorzystali przewagę liczebną. Parę minut później bowiem Żuberek pięknie dośrodkował, a Wojciech Kobeszko zdobył srebrną bramkę. Do dalszych gier awansowała Jagiellonia.